wtorek, 10 kwietnia 2012

niedziela, 8 kwietnia 2012

Pazurki

Witam Zajączki:*
Dziś pastelowe pazurki. Tradycyjnie nieperfekcyjne, ale optymistyczne:)
Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt :*

Użyte lakiery:
różowy: Vollare Da Vinci - kolor nr 295
niebieski: Essence colour & go - kolor nr 53 You belong to me 



poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Kosmetyki do pielęgnacji włosów.

Podkusiło mnie ostatnio zło i moje piękne, ciemne włosy przefarbowałam na blond... Bardzo długo chciałam rozjaśnić włosy i w końcu to zrobiłam. Jak ja bym chciała cofnąć czas. 
Kolor wyszedł może i ładny, ale zupełnie do mnie nie pasuje :( 
Nawet nie będę pokazywała się z przodu, żeby nie straszyć...























Jestem już umówiona z moją fryzjerką na zmianę koloru, ale póki co musiałam intensywniej zadbać o włosy,  żeby nadmiernie ich nie zniszczyć i co najważniejsze nie stracić... Już wypadają garściami :(

Dziś przedstawię moich małych zbawicieli, którzy pomagają moim włoskom przetrwać ten niszczący okres...



No to zaczynamy:)



  Na pierwszy ogień oleje:)
Obecnie używam olejków z Alterry pomarańcza i brzoza oraz migdały i papaja, a także oleju kokosowego.
Zdecydowanie pomarańcza jest moim ulubieńcem, a pozostałych używam w ramach projekty denko.
Nie lubię aplikacji oleju z kokosa, ponieważ ma konsystencje stałą i przed nałożeniem należy go rozpuścić w kąpieli wodnej.
Ja olejuje włoski zazwyczaj na noc, po czym rano je myje.
Włosy są delikatne, odżywione, nawilżone, puszyste, pięknie lśnią i co najważniejsze są zadbane:)



 W mojej kolekcji obecnie nie ma żadnego szamponu 
(zwyczajnie mi się skończył, a używam Pharmaceris przeciw wypadaniu). 
Póki nie wybiorę się do apteki po szampon, myje włoski odżywką nawilżającą Granat i Aloes Alterra. Domywa włoski, odświeżając fryzurkę, a jeżeli nałożymy na czuprynę mało oleju to i z nim sobie bez problemu poradzi.  Co dwa-trzy mycia używam szamponu z SLS (głownie Pharmaceris).
Po myciu nakładam na 2-3 minuty odżywkę John Frieda do włosów blond. Nawilża, odżywia, sprawia, że włoski są miękkie i podatne na układanie.



Po osuszeniu włosów ręcznikiem najczęściej spryskiwałam je mgiełką Radical, ale ostatnio po feralnym rozjaśnianiu stosuje odzywkę dwufazową Biowax do włosów farbowanych. 
Przynajmniej 2-3 razy w miesiącu staram się zrobić zabieg regeneracyjny odżywką Pilomax Wax
 (wersja oryginalna na polski rynek).
Wmasowuje ja w skórę głowy i całe włosy, nakładam foliowy czepek, podgrzewam suszarką i na głowę zakładam jeszcze czapeczkę z mikrofibry.



Kiedyś końcówki włosów zabezpieczałam jedwabiem z firmy Biosilk, ale od kiedy uświadomiłam sobie jak bardzo szkodzę swoim włosom, zamiast pomagać odstawiłam go i stosuje teraz bardzo rzadko jedną kropelkę, gdy włosy nadmiernie się elektryzują. To je doprowadza do ładu.
Teraz na końcówki nawet kilka razy dziennie wcieram serum z wit. A+E z Biovaxu. Włosy nie plączą się, nie rozdwajają, są zabezpieczone przed uszkodzeniami, spowodowanymi poprzez ocieranie włosów o odzież.
Kolejnym fajnym gadżetem na lato jest ochronny żel do włosów z wit E i filtrami UVA firmy Alter Ego
( dostępny w sklepach fryzjerskich).
Żelik ma trochę tłustawa konsystencje, dlatego trzeba go używać bardzo oszczędnie. Używam go zazwyczaj w wakacje, podczas plażowania i długiego przebywania na słońcu. Nakładam go na wilgotne włosy.



Jantar używam od niedawna.
Na temat wcierek pisałam tutaj, dlatego nie będę się teraz rozpisywała.




Stylizacja:)
CHI spray zabezpieczający przed wysoką temperaturą. Rzadko używam i tylko przed prostowanie. Troszkę skleja włosy.

Loreal Technic Art spray pogrubiający i dodający objętości z termoochronną.
Używam przed suszeniem włosków. Naprawdę widocznie pogrubia i unosi włoski u nasady. Niestety szybko robią sie oklapnięte. Bardzo wygodny sposób aplikacji.

Nivea Flexible Curls pianka do włosów, wg. mnie najlepsza z dostępnych na polskim rynku. Nie skleja włosów, jest bardzo lekka i wydajna, mocno podkreśla skręt włosów, który utrzymuje się cały dzień.

Hegron żel w spray, czyli super mocny lakier do włosów. Bardzo, bardzo dobrze utrwala, ale na większe wyjścia, ponieważ skleja włosy i tworzy "twardy kask". 


Czepki, wsuwki, klamerki, gumki, spinki, grzebyki, itp.
Zawsze staram się wybierać te z gładkich materiałów, bez metalowych elementów, nie szarpiących włosy. 
Takie akcesoria maja nam służyć jako pomoc, ale nie uszkadzając naszych włosów :)

Uff... To chyba tyle:)
W planach mam porównanie i recenzje szamponów przeciw wypadaniu włosów oraz urządzenia mechaniczne do stylizacji.

Pozdrawiam
xoxo Justyna


czwartek, 29 marca 2012

Odżywka (wcierka) Jantar

Witam moje Kochane:*

Długo nosiłam się z zamiarem kupna tego wychwalanego pod niebiosa cudeńka.
 Zamówiłam w poniedziałek, a we wtorek już ja dostałam.
Wiele dziewczyn narzeka na dostępność. Ja bez problemu kupiłam na allegro za ok. 8 zł.
Tam jej na pewno nie zabraknie.
Mogę przy okazji polecić Sprzedawcę (klik)

Pierwsze wrażenia? 

Zapach przyjemny, lekko ziołowy, podoba mi się.
Płyn jest bezbarwny, klarowny, o konsystencji zbliżonej do zastygającej galaretki. 
Opakowanie ciężkie, szklane, butelka podobna do Amolowej.
Aplikacja trochę utrudniona przez "dziubek". Trzeba się namachać, żeby na dłoń wylać kilka kropli.
Ja odżywkę za pomocą strzykawki przetransportowałam do aplikatora po Fitovalu (wcierka zapobiegająca wypadaniu, stosowana przez mojego Michała). Buteleczka ma z boku miarkę co 5 ml.
 Na jedną aplikacje zużywam ok. 7-8 ml.

Na razie użyłam wcierki dwa razy. Po myciu zapach lekko wyczuwalny, na włosach nie ma śladu, że coś było w nie wcierane, natomiast użyta na suche włosy, powoduje ich "usztywnienie" u nasady. Włosy sprawiają wrażenie przesuszonych.
Ja najczęściej myje głowę rano, więc wieczorem przed olejowaniem wcieram odżywkę w skalp na suche włosy i ponownie rano po myciu na wilgotną skórę głowy.
Producent sugeruje, żeby w ten sposób prowadzić kuracje przez 3 tygodnie, a następnie zrobić przerwę. Spodziewam się, że właśnie na taki czas starczy mi 100 ml. buteleczka Jantaru i wtedy dopiero zrobię obszerniejszą recenzję o samym działaniu.

Po kuracji Jantarem w planach mam wcierkę Saponics od Farmony, zakupioną u  tego samego sprzedawcy.
Mam nadzieję, że moje leniwe włosy chociaż troszkę przyspiesza wzrost:)





wtorek, 27 marca 2012

Olej z drzewa herbacianego



Olej ten otrzymywany jest z liści Melaleuca alternifolia, tzw. drzewa herbacianego (ang. Tea tree ), które pochodzi z Australii i Nowej Zelandii. Występuje w postaci drzewa lub krzewu i rośnie głównie wzdłuż strumieni, rzek i na bagnistych nizinach. Nazwa drzewa nie ma nic wspólnego z herbatą :)


Właściwości oleju herbacianego:

Dobroczynne działanie liści drzewa herbacianego było znane już Aborygenom, rdzennym mieszkańcom Australii. Stosowali je rozgniecione na papkę do dezynfekcji ran i leczenia oparzeń.

* działa bakteriobójczo, wirusobójczo i grzybobójczo,
* leczy trądzik, łojotok, łupież i zapobiega ich nawrotom,
*  usuwa brodawki,
* działa oczyszczająco na skórę,
* normalizuje prace gruczołów łojowych,
* wykazuje działanie ściągające na skórę,
* regeneruje uszkodzona skórę i przyspiesza proces gojenia ran,
* znieczula skórę,
* odstrasza komary i kleszcze,
* pomaga przy bólu gardła, katarze, zapaleniu zatok, infekcjach układu oddechowego,
*  niweluje brzydkie zapachy,
* stosowany w aromaterapii


Preparaty zawierające olej z drzewa herbacianego mają silne potwierdzone naukowo działanie przeciwgrzybicze, antyseptyczne, łagodzą infekcje skóry wywołane grzybami i zapobiegają im. Ich działanie jest 12 razy mocniejsze od kwasu karbolowego. W dermatologii są stosowane jako środek przeciwzapalny, ułatwiający gojenie się ran i blizn, używany przy leczeniu trądziku, oparzeń również słonecznych, opryszczki, wysypków, kurzajek, grzybic (w tym paznokci). Leczą grzybice, drożdżyce, nadmierna potliwość stóp. 
Olejku nie powinny stosować dzieci poniżej 12 roku życia i kobiety w ciąży. Nie może być stosowany doustnie, ponieważ "wewnętrznie" wykazuje działanie toksyczne.

Ja olejku herbacianego używam głownie do leczenia opryszczki, z którą walczę od x lat. Stosowałam już setki terapii, ale o tym chyba zrobię osobny temat, bo nie ma rzeczy na opryszczkę, której bym nie wypróbowała. 

Kropelkę olejku wylewam na palec lub patyczek kosmetyczny i smaruje nim opryszczkę kilka razy dziennie.  Jeżeli zrobimy to, kiedy zaczyna nas dopiero mrowić, opryszczka w ogóle się nie pojawi lub bardzo szybko zagoi. Nie polecam jednak stosować na rankę po pękniętym strupku, ponieważ na ranie po opryszczce olejek wyjątkowo piecze.

Kilka kropli olejku dodaję również do kąpieli zmiękczającej i odprężającej stopy oraz do kremu do stóp. Wspomaga regenerację skóry, odświeża, zapobiega infekcjom, ogranicza potliwość stóp. Polecam osobą, które często korzystają z basenu, sauny, łaźni, solarium i wszelkich miejsc publicznych, gdzie nasze stopy narażone są na infekcje.

Olejek sprawdza się fantastycznie w infekcjach i zapaleniach górnego układu oddechowego. Gdy dopadnie mnie katar i ból gardła przygotowuje sobie miseczkę z gorąca wodą i niewielką ilością tego specyfiku. Pochylam się nad parująca wodą, okrywam głowę chusta lub ręcznikiem i wdycham parę przez ok. 15 - 20 minut :) Taki zabieg inhalacji udrożnia zatkany nos, łagodzi objawy zapalenia zatok i infekcji gardła. Dodatkowo oczyszcza skore twarzy z zanieczyszczeń i odblokowuje pory. UWAGA: Trzeba zamknąć oczy podczas inhalacji, ponieważ może powodować pieczenie.

Olejkiem atakuję również moje skórne niespodzianki. Pryszcze szybciej się goją, nie są zaczerwienione. 

Ostatnią rzeczą, do której używam olejku jest aromaterapia, ale ponieważ moim faworytem w dziedzinie aromaterapii jest żeń-szeń, tego olejku używam wtedy, kiedy jestem przeziębiona, chora, rozbita lub przemarznięta.

Ja używam wyłącznie naturalnego olejku z drzewa herbacianego firmy Dr. Muller PHARMA o pojemności 10 ml. i formie roll-on 4 ml. Koszt ok. 17-20 zł. Zamawiam go na stronie doz.pl i odbieram w miejscowej aptece lub kupuje w sklepie zielarskim.